Wszystko nagle wyolbrzymiało prócz
kopuł na burej tafli i ptaków
tańczących w dzikich gałęziach
Wszystko to
tylko złote poręcze, ćmy srebrne
wśród miedzianych traw i latarnie
wrzeszczące do siebie
tylko smużący się wieczór,
co się z rankiem brata
i strach we włosach nietknięty podtapia.








Previous PageNext Page